ZZM przy europejskim stole rozmów o przyszłości kolei towarowej i warunkach pracy maszynistów.

Na początku bm. (6–7 maja) w Belgii odbyła się specjalna konferencja organizowana przez Europejskie Stowarzyszenie Kolejowych Przewoźników Towarowych (ERFA – European Rail Freight Association). Organizacja ta powstała w 2002 roku i należy dziś do najważniejszych europejskich gremiów reprezentujących prywatnych oraz niezależnych przewoźników kolejowych działających w sektorze transportu towarowego.

Konferencja poświęcona była przede wszystkim przyszłości europejskiego transportu towarowego, rozwojowi przewozów intermodalnych, przepustowości infrastruktury kolejowej oraz wyzwaniom związanym z funkcjonowaniem rynku kolejowego w Unii Europejskiej.

ERFA aktywnie uczestniczy w procesach konsultacyjnych i legislacyjnych prowadzonych na poziomie Unii Europejskiej, współpracując m.in. z Komisją Europejską oraz Europejską Agencją Kolejową. Organizacja odgrywa również istotną rolę w dyskusjach dotyczących liberalizacji rynku kolejowego, przewozów transgranicznych, interoperacyjności oraz przyszłych regulacji dotyczących funkcjonowania sektora kolejowego w Europie.

W konferencji uczestniczył m.in. Wiceprezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce, Daniel Biernacik.

Europejskie regulacje dla maszynistów coraz bliżej

Jednym z ważniejszych tematów, które zostały poruszone podczas konferencji był postęp prac nad nowymi europejskimi regulacjami dotyczącymi zawodu maszynisty oraz funkcjonowania kolejowego ruchu transgranicznego.

ZZM konsekwentnie zabiega podczas tego typu spotkań o to, aby przyszłe rozwiązania uwzględniały bezpieczeństwo ruchu kolejowego, realia pracy maszynistów oraz kwestie związane z odpowiedzialnością i warunkami wykonywania zawodu. Są to kwestie niezwykle ważne także z punktu widzenia prowadzonej przez Związek działalności na poziomie krajowym.

Jak podkreśla Wiceprezydent Daniel Biernacik, dyskusja dotyczy dziś m.in. ujednolicenia wymagań zdrowotnych dla maszynistów w całej Unii Europejskiej, zasad uznawania uprawnień i świadectw, znajomości taboru oraz organizacji pracy przy przewozach międzynarodowych.

– W praktyce oznacza to możliwość stworzenia wspólnych europejskich standardów dotyczących wykonywania zawodu maszynisty. Obecnie wiele procedur i wymagań różni się w zależności od kraju, co utrudnia organizację ruchu transgranicznego i powoduje liczne problemy operacyjne – opisuje Biernacik.

Dyskutowane rozwiązania dotyczą również kwestii językowych oraz stworzenia wspólnego europejskiego systemu ewidencji uprawnień maszynistów. Część środowisk opowiada się także za dalszym ujednolicaniem zasad komunikacji w ruchu międzynarodowym.

– Proces ten musi jednak uwzględniać nie tylko interes rynku i przewoźników, ale przede wszystkim zapewniać bezpieczeństwo ruchu kolejowego. Trzeba brać pod uwagę realne warunki pracy maszynistów. Dlatego tak istotna jest obecność przedstawicieli naszego środowiska podczas tego typu europejskich konsultacji i negocjacji – dodał Wiceprezydent ZZM.

Czas pracy maszynistów a odpoczynek

Kolejnym bardzo ważnym i jednocześnie spornym obszarem prowadzonych obecnie prac są zagadnienia związane z czasem pracy oraz rzeczywistym odpoczynkiem maszynistów wykonujących przewozy międzynarodowe.

Część środowisk postulujących pełną liberalizację rynku kolejowego dąży do maksymalnego „uelastycznienia” przepisów dotyczących organizacji pracy, co rodzi poważne zagrożenia zarówno dla bezpieczeństwa ruchu kolejowego, jak i bezpieczeństwa samych pracowników.

– Nie może być tak, że czas spędzony na wielogodzinnych przejazdach pomiędzy miejscami wykonywania pracy będzie traktowany jako odpoczynek. Maszynista dojeżdżający do lokalizacji, w której ma podjąć służbę, jest w pracy. Nie prowadzi pociągu, ale pozostaje w dyspozycji pracodawcy. Realny odpoczynek oznacza możliwość regeneracji, snu i swobodnego funkcjonowania przed kolejną służbą. Nasze postulaty w tym zakresie wybrzmiewają nie od dziś i są one traktowane bardzo poważnie. W naszym mniemaniu tu nie może być przestrzeni do żadnych niejednoznaczności, to są zbyt poważne sprawy – podkreśla Wiceprezydent ZZM.

Dyrektywa czy rozporządzenie?

Jak wskazuje Daniel Biernacik, coraz więcej sygnałów płynących z poziomu europejskiego wskazuje na to, że nowe przepisy mogą zostać przyjęte nie w formie dyrektywy, lecz rozporządzenia.

– Różnica ma ogromne znaczenie praktyczne. Dyrektywa wymaga bowiem wdrożenia przez poszczególne państwa członkowskie poprzez zmiany w krajowych przepisach, co często trwa wiele lat. Rozporządzenie obowiązuje natomiast bezpośrednio na terenie całej Unii Europejskiej i może wejść w życie znacznie szybciej. To zaś oznacza, że obecny etap prac i konsultacji ma ogromne znaczenie. Rozwiązania przyjęte na poziomie europejskim mogą bowiem bardzo szybko objąć również Polskę – podkreśla Wiceprezydent ZZM.