Hiszpania: Presja związków wymusiła miliardowe inwestycje w bezpieczeństwo na kolei

W Hiszpanii doszło do zawarcia porozumienia pomiędzy rządem a związkami zawodowymi sektora kolejowego, które przewiduje istotne zmiany w zakresie bezpieczeństwa, utrzymania infrastruktury, zatrudnienia oraz organizacji pracy. To efekt bezprecedensowej mobilizacji pracowników kolei po gigantycznej katastrofie kolejowej na początku roku oraz serii następujących po niej wypadków i incydentów. Porozumienie zostało podpisane dopiero po wszczęciu strajku generalnego.

Porozumienie przewiduje bardzo istotne zmiany w zakresie bezpieczeństwa, utrzymania infrastruktury, zatrudnienia oraz organizacji pracy w sektorze transportu kolejowego. Ustalenia te są bezpośrednim efektem olbrzymiej mobilizacji związkowej i zapowiedzianego, częściowo zrealizowanego, strajku maszynistów oraz innych pracowników kolei, a także narastającej presji społecznej po gigantycznej katastrofie na początku stycznia oraz serii następujących po niej wypadków i groźnych incydentów.

Związkowcy podkreślają, że katastrofa była rezultatem wieloletniego, systemowego lekceważenia ostrzeżeń dotyczących pogarszającego się stanu bezpieczeństwa systemu kolejowego. Dopiero zdecydowane działania pracowników, w tym jednodniowy strajk generalny w sektorze i zademonstrowana gotowość do długotrwałego strajku, doprowadziły do podjęcia realnych zobowiązań po stronie rządu oraz szefostwa spółek odpowiedzialnych za infrastrukturę i przewozy.

Na polityków działa tylko strajk?

Centrale związkowe w Hiszpanii reprezentujące maszynistów i pracowników kolei zapowiedziały strajk na dni 9–11 lutego 2026 roku, wskazując na brak porozumienia z rządem w sprawach bezpieczeństwa ruchu kolejowego, organizacji systemu oraz warunków pracy. Negocjacje z Ministerstwem Transportu i Zrównoważonej Mobilności oraz spółkami kolejowymi prowadzone były w dniach 4–9 lutego, jednak, nie przyniosły one rozstrzygnięć.

9 lutego akcja strajkowa została zatem podjęta. Jeszcze tego samego dnia strony wróciły do rozmów, które tym razem zakończyły się podpisaniem porozumienia obejmującego pakiet inwestycji, zmian organizacyjnych i regulacyjnych. W związku z przyjęciem tych ustaleń związki zawodowe zdecydowały się odstąpić od strajku 10 i 11 lutego, podkreślając, że zawieszenie protestu było możliwe wyłącznie dlatego, że rząd został zmuszony do bardzo konkretnych, wiążących zobowiązań.

Historyczne porozumienie

Podpisane porozumienie obejmuje pakiet rozwiązań, które mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo funkcjonowania kolei oraz warunki pracy w całym sektorze. Kluczowym elementem jest zwiększenie nakładów na utrzymanie infrastruktury kolejowej do poziomu 1,8 mld euro, co ma zostać zrealizowane w ramach wieloletnich umów finansowych. Równolegle przewidziano utworzenie 3 650 nowych miejsc pracy w spółkach infrastrukturalnych i przewozowych, traktując zatrudnienie jako element systemu bezpieczeństwa, a nie wyłącznie koszt.

W obszarze regulacji zaś uzgodniono zmiany dotyczące czasu pracy maszynistów, w tym wliczanie krótkich przerw do rzeczywistego czasu prowadzenia pociągu, a także stworzenie skoordynowanego systemu zgłaszania ryzyka przez pracowników i protokoły procedowania takich sygnałów. Powołane mają zostać struktury stałej współpracy w zakresie bezpieczeństwa, z udziałem reprezentatywnych organizacji związkowych oraz zespoły zajmujące się m.in. ograniczeniami prędkości i reagowaniem na zagrożenia meteorologiczne. Porozumienie zakłada ponadto wzmocnienie utrzymania realizowanego własnymi siłami – zarówno po stronie zarządcy infrastruktury, jak i przewoźników – obejmujące zwiększenie zatrudnienia, rozwój zaplecza technicznego oraz stopniowe ograniczanie podwykonawstwa w obszarach kluczowych dla bezpieczeństwa ruchu kolejowego. Wzmocniona ma zostać również państwowa agencja nadzorcza odpowiedzialna za bezpieczeństwo kolei.

Zaniedbania infrastruktury i wynikające z nich deficyty bezpieczeństwa były wcześniej wielokrotnie sygnalizowane przez maszynistów i pracowników kolei, jednak dopiero eskalacja zagrożeń oraz realna groźba paraliżu systemu transportu kolejowego w wyniku strajku zmusiły rząd i spółki kolejowe do podjęcia realnych działań. Hiszpańskie porozumienie pokazuje tym samym, że kwestie bezpieczeństwa zyskały polityczną wagę dopiero wtedy, gdy stały się problemem publicznym i systemowym, a nie wyłącznie przedmiotem wewnętrznych ostrzeżeń pracowniczych.

Co to oznacza dla polskiej kolei?

Hiszpański przykład dowodzi również tego, że realne decyzje dotyczące bezpieczeństwa kolei zapadają wyłącznie pod silną presją pracowników. Dopiero wówczas głos maszynistów i innych kolejarzy przestaje być traktowany jako kosztowna fanaberia, a zaczyna być postrzegany jako element systemu bezpieczeństwa państwa.

Porozumienie zawarte w Hiszpanii powinno zatem zostać potraktowane jako ostrzeżenie przed, niestety charakterystyczną dla Polski, polityką reagowania dopiero po fakcie – dodajmy, często tragicznym. W tym kontekście pojawia się oczywiście pytanie o sytuację w naszym kraju. Czy także u nas dialog o bezpieczeństwie kolei ma rozpocząć się dopiero po takiej hekatombie jak w Hiszpanii, czy też możliwe jest podjęcie go wcześniej – na etapie ostrzeżeń, analiz i postulatów pracowniczych, które przedstawiciele Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce od lat konsekwentnie podnoszą?

Przypominamy – odpowiedzialność spoczywa na instytucjach publicznych!

Zamiast czekać na tragiczny wstrząs, należy potraktować głos pracowników kolei jako partnera w rozmowie o bezpieczeństwie systemu.

Pytanie brzmi, czy po stronie podsekretarza stanu Piotra Malepszaka, odpowiedzialnego za kolej, znajdzie się gotowość do takiego dialogu zanim zostanie on wymuszony przez wydarzenia, których wszyscy chcielibyśmy uniknąć.