Wojna zmienia wszystko. Zmienia rytm życia, znaczenie codziennych obowiązków i odpowiedzialność ludzi, którzy pozostają na swoich stanowiskach.
Dla kolejarzy wojna zaczynała się jednak nie tylko od huku bomb i strzałów. Zaczynała się od decyzji podejmowanych na torach, przy semaforach, nastawniach i lokomotywach. Od świadomości, że jeden przejazd, jedno ostrzeżenie czy jedna właściwie ustawiona zwrotnica może zdecydować o losie ludzi.
1 września 1939 roku – Szymankowo i Tczew
W tym miejscu trzeba przypomnieć szczególnie ważną kartę historii polskiego kolejnictwa. W przededniu i w pierwszych godzinach niemieckiej agresji na Polskę kolej stała się jednym z najważniejszych elementów planu zdobycia strategicznych mostów w Tczewie.
W nocy z 31 sierpnia na 1 września polscy kolejarze z Tczewa wykonywali swoje obowiązki niemal do ostatniej chwili w warunkach narastającego zagrożenia. Około godziny 3.00 z Tczewa wyruszył parowóz Ty 685, prowadzony przez maszynistę Bazylego Sakowicza i pomocnika Brunona Grenza. Ich trasa prowadziła w kierunku Malborka.
W tym samym czasie Niemcy przygotowywali podstępny atak na tczewskie mosty. Polscy kolejarze z Szymankowa i Tczewa dostrzegli niebezpieczeństwo. Dzięki ich czujności niemiecki pociąg, którym próbowano z zaskoczenia opanować strategiczny węzeł, nie osiągnął swojego celu. Kolejarze i celnicy ze stacji Szymankowo uruchomili alarm i podjęli działania, które dały obrońcom Tczewa czas na przygotowanie obrony i wysadzenie mostów.
Cena była najwyższa.
1 września 1939 roku w odwecie Niemcy zamordowali polskich kolejarzy, celników oraz członków ich rodzin. ZZM każdego roku oddaje hołd tym, którzy w pierwszych godzinach wojny pokazali, że kolej może być nie tylko środkiem transportu, lecz także miejscem służby Ojczyźnie.
Maszynista nie był żołnierzem. Nie nosił munduru wojskowego i nie stał na pierwszej linii frontu. A jednak w czasie wojny jego praca nabierała zupełnie innego znaczenia. To on prowadził pociąg z żołnierzami, sprzętem, zaopatrzeniem czy rannymi. To on musiał zachować zimną krew, kiedy wokół trwały działania wojenne. To on znał szlak, możliwości lokomotywy i realne zagrożenia.
Kolej była krwiobiegiem wojny. Maszynista był jednym z ludzi, którzy ten krwiobieg utrzymywali.
Dlatego pamięć o kolejarzach z Szymankowa i Tczewa jest również pamięcią o etosie naszego zawodu – o odpowiedzialności, solidarności, odwadze i świadomości, że za każdym pociągiem stoją ludzie.
Dla Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce ta pamięć ma szczególne znaczenie. ZZM został założony w 1919 roku, a więc zaledwie kilka miesięcy po zakończeniu I wojny światowej. Kolejne pokolenia maszynistów budowały tradycję zawodu i związkowej solidarności, którą dziś jesteśmy zobowiązani pielęgnować. Historia pokazuje, że kiedy przychodzi próba, liczą się nie tylko umiejętności zawodowe.
Liczy się charakter człowieka. Liczy się odpowiedzialność za kolegę. Liczy się przywiązanie do munduru i zawodu. Liczy się odwaga, by zrobić to, co w danym momencie jest właściwe.
Pamiętamy o kolejarzach z Szymankowa i Tczewa. Pamiętamy o maszynistach, którzy w godzinach próby pozostali wierni swojej służbie. Pamiętamy, bo ich historia jest częścią historii polskiego kolejnictwa.
Niech nas łączy honor i więź zawodowa.


